Kiedy grunt pali się pod nogami, kończą się procedury, a zaczyna się ratowanie własnego tyłka. Dotarliśmy do oficjalnego pisma, w którym Prokuratura Rejonowa w Brzegu niemal na kolanach prosi lokalny Sąd, aby ten zignorował nasze zażalenie. Dlaczego? Bo przyjęcie go do wiadomości oznaczałoby ostateczną kompromitację brzeskiego układu.
Sprawa dotyczy słynnego „skradzionego” Volkswagena Passata. W lipcu 2024 roku brzeska prokuratura skandalicznie umorzyła śledztwo przeciwko Marii L., która najpierw złożyła fałszywe doniesienie o kradzieży auta, a potem – jako rzekoma ofiara – próbowała ten sam dowód rzeczowy opchnąć na OLX.
Jako obywatele walczący o sprawiedliwość, natychmiast złożyliśmy na to umorzenie twarde zażalenie do Sądu, punktując krok po kroku stronniczość i patologię prowadzących to postępowanie. I tu zaczyna się prawdziwy kabaret.
Deska ratunku z 20 września
Zgodnie z procedurą, prokuratura musi przekazać nasze zażalenie do Sądu. Robi to 20 września 2024 r. (pismo podpisane przez prokurator Monikę Chrzanowską-Deję). Ale urzędnicy wiedzą, że jeśli Sąd rzetelnie wczyta się w te akta, cała ich układanka runie. Więc co robią? Dołączają do akt rozpaczliwą „laurkę” do sędziego, w której czytamy:
„Wnoszę o nie uwzględnienie złożonego środka odwoławczego”.
W tłumaczeniu z prawniczego na polski brzmi to prosto: „Panie sędzio, prosimy zignorować te dowody i szybko to odrzucić, bo inaczej oboje będziemy mieli gigantyczny problem”.
Kłamstwo w żywe oczy Sądu
Największa bezczelność kryje się jednak w uzasadnieniu tego pisma. Brzeska prokuratura bezczelnie twierdzi, że nasze zażalenie to tylko „polemika” i zawiera „głównie bezpodstawne zarzuty co do bezstronności prowadzących postępowanie”.
BEZPODSTAWNE? Przypomnijmy fakty! Dokładnie dwa tygodnie przed napisaniem tego pisma, 4 września 2024 r., Prokuratura Okręgowa w Opolu – na podstawie naszych dowodów – oficjalnie wszczęła śledztwo (Sygn. akt 4341-1.Ds.678.2024) przeciwko funkcjonariuszom z Brzegu oraz miejscowym prokuratorom, badając ich pod kątem działania w zorganizowanej grupie przestępczej!
Więc jak prokurator Chrzanowska-Deja może pisać Sądowi w Brzegu, że nasze zarzuty o brak bezstronności są „bezpodstawne”, skoro jej własna jednostka jest w tym samym czasie rozpracowywana przez śledczych z wyższego szczebla dokładnie za te same nadużycia? To jest celowe, świadome wprowadzanie Sądu w błąd, byle tylko utrzymać w mocy wygodne dla układu umorzenie.
Koniec braterskiej ochrony
Ten dokument to ostateczny dowód na to, jak brzeskie organy ścigania wykorzystują swoje stanowiska nie do szukania prawdy, ale do obrony własnych błędów. Sędziowie z Brzegu dostają na biurko gotowce z „prośbą” o przyklepanie sprawy, żeby kolegom z sąsiedniego budynku nie stała się krzywda.
Na szczęście, my mamy dokumenty, których nie da się spalić w niszczarce. Patrzymy wam na ręce. Czas układów właśnie dobiegł końca.
Pełny skan prokuratorskiego „błagania” w naszej galerii dowodów poniżej.

Dodaj komentarz