UKŁAD ZAMKNIĘTY: BRZEG I OPOLE. Zmasowane naloty, kreowanie dowodów pod Sąd i prokuratorski parasol ochronny

Wyobraź sobie sytuację: ktoś próbuje wyłudzić od Ciebie pieniądze. Kiedy odmawiasz, z zemsty idzie na policję i zgłasza, że ukradłeś mu samochód. Pokazujesz twarde dowody, nagrania i umowy, że to bzdura. Myślisz, że policja wyrzuci oszusta za drzwi? Błąd. W Brzegu policja i prokuratura z radością przyjmą ten fałszywy donos, sfabrykują dowody, zastawią na Ciebie pułapkę i wyślą o 6 rano oddział, żeby przeszukał Ci dom. A na koniec? Na koniec system umorzy sprawę, kryjąc swoich ludzi.

Oto jak w praktyce działa zblatowany układ organów ścigania, który postanowiliśmy rozerwać na strzępy.

Krok 1: Szantaż, z którego zrobiono „kradzież”

Żeby zrozumieć ten cyrk, trzeba zacząć od początku. Rzekoma „pokrzywdzona”, Maria L., wprost szantażowała obywatela. Mamy na to twarde dowody z komunikatora Messenger. Kobieta pisała: „kredyty które zaciągnęłam (…) są dla ciebie do spłacenia, jeżeli tego nie zrobisz jeszcze dziś zgłaszam kradzież samochodu”.

Szantaż nie zadziałał, więc kobieta spełniła groźbę. Poszła na Komendę Powiatową Policji w Brzegu i zgłosiła kradzież. Co jest najśmieszniejsze? Miesiąc po zgłoszeniu na komendzie rzekomej kradzieży, ta sama „pokrzywdzona” wypisywała żądania, aby… dostarczyć jej umowę kupna-sprzedaży tego „skradzionego” wozu, bo bała się kary z ubezpieczalni!

Zwykły policjant po przeczytaniu czegoś takiego wyrzuciłby sprawę do kosza i postawił kobiecie zarzuty. Ale nie w Brzegu. Tutaj machina ruszyła przeciwko niewinnemu człowiekowi.

Krok 2: Perfidna pułapka z CEPIK-iem

To, co zrobiła policjantka prowadząca sprawę, asp. Marta Krancik, to podręcznikowy przykład urzędniczej podłości i działania pod z góry ustaloną tezę.

Tłumaczymy, jak działa system: Kiedy ktokolwiek zgłasza na policji kradzież lub przywłaszczenie auta, w urzędowym systemie CEPIK automatycznie pojawia się blokada. Nikt nie może takiego auta przerejestrować.

Jak zachowała się policja? Podczas przesłuchania, policjantka celowo i z premedytacją instruowała obywatela, usypiając jego czujność, że „wcale nie musi od razu przerejestrowywać auta”. Obywatel – nieświadomy podstępu – tego nie zrobił. Następnie ta sama policja zagląda do systemu CEPIK i w triumfalnej notatce stwierdza: Aha! Auto nie jest przerejestrowane! Maria L. nadal widnieje jako właścicielka! To dowód, że on jest złodziejem!

Rozumiecie ten absurd? Najpierw sami blokują auto z powodu fałszywego donosu, potem instruują człowieka, żeby go nie przerejestrowywał, a na końcu używają tego zablokowanego systemu jako „twardego dowodu” jego winy. To jawna, zaplanowana pułapka.

Krok 3: Fałszowanie dokumentów i kłamstwa Prokuratora

Kiedy obywatel, mimo policyjnych pułapek, przynosi autentyczne umowy sprzedaży, układ zaczyna fałszować rzeczywistość.

  • Zamiast spisać rzetelny protokół z przesłuchania (czego bezwzględnie wymaga prawo), policjantka pisze sobie prywatną „notatkę urzędową”. Zmyśla w niej słowa, które nigdy nie padły, żeby ulepić z obywatela przestępcę. (Mamy pełne nagranie audio z tego pokoju, które obala każde słowo z tej notatki).
  • Gdy sprawa trafia wyżej, do akcji wkracza prokurator Łukasz Marciniak. Zamiast sprawdzić dokumenty, wysyła oficjalne pismo do Sądu Rejonowego, w którym bezczelnie kłamie, że obywatel jest „najprawdopodobniej kolejnym fikcyjnym nabywcą”. Na jakiej podstawie? Na podstawie zwykłej plotki od szantażystki!

Dla prokuratora z Brzegu kłamstwa skonfliktowanej kobiety okazały się ważniejsze niż pieczątki notariusza i legalne umowy.

Krok 4: Własne śledztwo, czyli „byłam jak aniołek”

Obywatel, mając dość tego nękania, idzie ze skargą i nagraniami prosto do Komendanta Powiatowego Policji, insp. Michała Karońskiego. I tu widzimy, jak działa „wewnętrzna kontrola”.

Komendant wzywa policjantkę i pyta: – Słuchaj, Marta, popełniłaś jakieś przestępstwo? Zastraszałaś go?. Na co funkcjonariuszka odpowiada: – Ależ skąd, szefie, byłam grzeczna jak aniołek!. Sprawa zamknięta. Słowo policjantki staje się świętością, skarga obywatela ląduje w niszczarce, a dowody są ignorowane.

Krok 5: Zmasowany nalot i upadek układu

Prokuratura, widząc, że teza o kradzieży się sypie, wpada w szał. O 6:00 rano zmasowane siły policji robią wjazdy na posesje braci S. Po co? Żeby desperacko znaleźć oryginał umowy, który rozbijał całe ich śledztwo w pył.

Jak to się kończy? Wiosną 2025 roku Prokuratura ostatecznie kapituluje i umarza sprawę przeciwko obywatelowi z braku jakichkolwiek dowodów. Jednak sprawiedliwości tu nie ma – machina dba o swoich i natychmiast umarza również śledztwo przeciwko funkcjonariuszom z Brzegu.

Niewinnego człowieka maglowano miesiącami. Fałszowano notatki, zastawiano urzędowe pułapki i kłamano przed Sądem. I nikt nie poniósł za to kary.

Na portalu Monitor Praworządności nie ma miejsca na litość dla patologii. Poniżej publikujemy autentyczne zrzuty ekranu, fałszywe notatki i pisma prokuratorskie. Czytajcie, patrzcie na ręce i wyciągnijcie własne wnioski.

NOTA REDAKCYJNA: Niniejszy artykuł ma charakter publicystyczny i interwencyjny. Wszelkie sformułowania sugerujące popełnienie przestępstwa, naruszenie prawa lub niewłaściwe postępowanie przez osoby i instytucje opisane w tekście, stanowią wyłącznie subiektywną ocenę redakcji, opartą na analizie zgromadzonej dokumentacji (w tym pism procesowych, nagrań i decyzji urzędowych). Zgodnie z zasadą domniemania niewinności (art. 5 § 1 k.p.k.), każdą osobę uważa się za niewinną, dopóki jej wina nie zostanie udowodniona prawomocnym wyrokiem sądu. Naszym celem jest społeczna kontrola działań organów władzy i ochrona praw obywatelskich.
Nota prawna: Materiał opublikowany na podstawie art. 1 i art. 6 Prawa prasowego, w interesie społecznym. Opiera się na oficjalnych dokumentach urzędowych i stanowi element dozwolonej krytyki działań organów publicznych.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *